Powiedziałam TAK…OWD…

Po tym jak byliśmy pierwszy raz wspólnie w Chorwacji i powiedziałam, że nurkowanie „NIE JEST DLA MNIE”, mój jeszcze wtedy chłopak „…NIE TO NIE” i nigdy mnie nie namawiał.

Przyszedł taki czas, gdy były już kupione bilety na Teneryfę, a ja szukając wszelkich informacji o tej wyspie, co warto zjeść, co zobaczyć, u znajomego natknęłam się na zdjęcia z nurkowania właśnie na Teneryfie i to z … żółwiami. To był ten impuls, gdzie powiedziałam, że chcę zrobić kurs, że chcę nurkować, że chcę zobaczyć żółwie.

Niestety kurs OWD, nie jest jak prawo jazdy, że można zrobić go o każdej porze roku. No w sumie zapisać się można, ale nie wyobrażam sobie robić kursu w piance zimą. Można zaliczyć baseny, teorie, ale praktykę na otwartej wodzie trzeba poczekać i to nie raz do maja.

Nastała wiosna, więc można było wskoczyć w piankę i dokończyć kurs. Moje nurkowanie w piance nie trwało zbyt długo, głównie na wyjazdach w ciepłych krajach, gdzie pianka zajmuje dużo mniej miejsca w bagażu i jest lżejsza. Już jako żona divemastera, który wychodzi z założenia, że sezon nurkowy trwa cały rok, było trzeba przejść na sprzęt bardziej dostosowany do polskich wód.

Ostatecznie pierwsze nurkowania świeżo po kursie zaliczyłam na Teneryfie i nawet spełniło się moje marzenie, dla którego podjęłam decyzję o kursie. Tak… spotkaliśmy pod wodą jedno jak dla mnie z piękniejszych zwierząt świata podwodnego – żółwia morskiego, na drugiego nadal czekam…