Na początku był ha…las

Pierwszy dzień prac na działce

W lipcu 2015 roku, jakoś tak się złożyło, że przeglądając oferty nieruchomości natknęliśmy się na malownicze miejsce, położone 25km od naszego miasta. Działka można powiedzieć w centrum lasu, niedaleko rzeka, zbawienna w upalne letnie dni. Wracając do działki oczywiście wybraliśmy ostatnią, żeby za nami był już tylko las.

Przyjechaliśmy obejrzeć to co wybraliśmy, co ważne sami bez geodety, bez właściciela, 3 chłopa ze szpadlami pół dnia szukało słupków geodezyjnych, ale z marnym skutkiem… Jak już znaleźli, zaczęliśmy wygradzać działkę, okazało się, że było złudzenie optyczne od drogi, i nasz prostokąt zamienił się w romb, przebiegający przez naszą działkę i działkę obok.

Notariusz umówiony, działka wybrana i przyjechał geodeta 2 dni przed podpisaniem umowy i pokazał nam działkę tą co chcieliśmy, której numer podany już był do notariusza, a my przerażenie… ile drzew, jakich dużych i na nasze szczęście udało się zmienić nr działki, bez zmiany daty.

Umowa podpisana, a my szczęśliwi z nowego zakupu zaczęliśmy działać i spełniać swoje marzenie… Marzenie o domku w lesie, o życiu z dala od miasta. Początkowo bez żadnego planu, żeby był jakiś zarys.

Na początku kwietnia 2017 udało nam się zamieszkać na naszym skrawku ziemi, w naszym małym domku. Początkowo cisza jaka tu jest była przerażająca, ciemności egipskie chyba nie są tak ciemne jak noc tutaj. Zero sztucznego światła, gwiazdy widziane z naszej perspektywy są cudowne. A jesienią jak jeszcze do widoku gwiazd dojdą odgłosy rykowiska można poczuć się jak w innym świecie. Człowiek odpoczywa psychicznie w zgodzie z naturą.

W 2018 roku, stwierdziliśmy, że 1,2tys m2 to za mało i jest jakoś tak ciasno i że dobrze byłoby jednak dokupić tą działkę obok, tą która miała być nasza jako pierwsza. I tak się stało, dokupiliśmy jeszcze 1,3tys m2. Jest opcjonalnie, choć po głowie chodzi kolejny pomysł…