Szop wpadł na jabłka…

Jesień 2018…Była godzina 1:20 w nocy, gdy obudził nas hałas, jazgot i szczekanie psów. Schodzimy na dół, zapalamy światła na ogrodzie i patrzymy co się dzieje. Psy stoją przy ogrodzeniu i szczekają a pod dziką jabłonką tuż za płotem coś siedzi i charczy na psy, początkowo wydawało nam się że to borsuk, bo często widzieliśmy je przy drodze potrącone przez auta. Żona wzięła latarkę zaświeciła i gdy się to coś obróciło w naszą stronę ku naszemu zdziwieniu ukazał się…

…rabuś w masce.

Nasze zdziwienie o tyle było duże, że nie zdawaliśmy sobie sprawy że na terenach Polski żyją szopy pracze, a tu proszę żywy przykład prawie na naszej działce.


Skąd się wzięły szopy na naszych terenach, przecież te zwierzęta pochodzą z ameryki.
Jak się okazuje w latach 50 XX w. a dokładniej w 1959r w Niemczech była prowadzona eksperymentalna hodowla tych zwierząt i 25 szt postanowiło czmychnąć w pobliskie lasy.
25 szt, czas i chęć rozmnażania zrobiła swoje, ciąża szopa wynosi zaledwie 65 dni wiec to wystarczyło by w dzisiejszych czasach populacja tego zwierzaka wynosiła już kilka tysięcy szt.


Dokładne liczenie nie nastąpiło ale wiadomo że największa ekspansja (jeżeli chodzi o nasz kraj) jest na terenach północnej i północno-zachodniej Polski gdzie jest dużo rzek i lasów. Co również dowodzi na to, że te zwierzaki emigrują od naszych zachodnich sąsiadów.
Szop jest uważany za szkodnika ale z naszych 4 letnich obserwacji podczas mieszkania w lesie nie zauważyliśmy znaków bytowania tych „co całe życie chodzą w czarnej masce”.