Chorwacja – Vis

Nasz I wyjazd

Po około miesiącu od poznania się Seweryn zabrał mnie na nasz pierwszy wyjazd (jeszcze wtedy) autokarem (pierwszy I ostatni raz autokarem) do Chorwacji na wyspę Vis.  Był to wyjazd głównie nurkowy, ale na moje szczęście było kilka osób nie nurkujacych, z którymi na czas, kiedy większość ekipy jednak była pod wodą można było spędzić wolna chwile.


To tam mój jeszcze wtedy chłopak zaczął zaszczepiać we mnie nurkowanie. Choć ja byłam tak bardzo nastawiona anty na tą dziedzinę sportu, on wziął mnie na snorkelling, pokazał jeżowce, rybki kolorowe, skałki. Było pięknie choć chyba strach był większy. Z tym strachem oswajałam się dość długo.


Pierwszy raz w ciepłych krajach, za granicą (nie licząc jakiś wyjazdów rodzinnych do Niemiec), upłynął bardzo szybko. Każdą wolną chwilę od (jego) nurkowania spędzaliśmy razem, na spacerach po wyspie, na zrywaniu świeżych fig przy drodze, na szabrze na winogronach, na zachodach słońca...
Pamiętam, że jak płynęliśmy promem na wyspę witały nas delfiny (tak na marginesie jeszcze nie spełnione moje marzenie nurkowe), widok cudowny jak widzisz tą wolność delfinów.
Pamiętam jak już jechaliśmy do miejscowości Komiza, jak się z góry wyłaniało piękne, malownicze miasteczko. Perspektywa spędzenia tam tygodnia była niczym bajka.